понедельник, 21 марта 2011 г.

List , Ktorego nigdy nie wysle....

    Drogi Ben.....
 Zmienily sie terminy Twojego przyjazdu....A u mnie tu zapierdol! Mam tyle na glowie....Studja, praca, musicale i proby do niego...a jeszcze tak duzo materyalu do nauczenia sie....a czasu tak malo:( Tak chce zebys zobaczyles mnie na scenie w innym repertuarze jazzowym:) Opera moze i poczekac:) Jestem z siebie dumna, bo zrozumialam co znacza slowa mojej bylej nauczycielki: " Kiedy masz podstawy spiewu klasycznego, to zaspiewasz wszystko!" Dopiero teraz, jak zaczelam przygotowania do musicalu, zrozumialam, ze potrafie zaspiewac jazz!
Uuuuuuuuuuuhhhhhhhhhhhh.....swiat sie kreci :)
Dzisiaj jade do studyja, nagrywac cos nowego dla Soundecku :) Cos co dla mnie napisal Gabriel:) zawsze bede kochac Jego muzyke, bo jest niesamowita :)
  Moj Ty slodki, wracaj ze swojej Francji...nie ma tam nic ciekawego....juz nie moge sie doczekac jak przyjedziesz i poprostu mnie przytuliszze slowami :" Teraz nam bedzie latwiej, bo jestesmy razem!"
Jak mogles mnie zostawic na taki dlugi czas? Eh...........Pisze to dla Ciebie w swoim blogu, a smialosci powoedziec to Ci wprost nie mam...Bo jak zawsze...sie boje takich slow....boje sie ze wszystko pojdzie nie tak...albo cos innego wstanie pomiedzy nami....
Wiem,ze nawet gdy znajdziesz ta stronke, to i tak nie zrozumiesz tego co pisze....bo nie...bo ja i sama juz siebie nie rozumiem....
Ale wciaz czekam na Ciebie i na ten niesamowity francuzski akcent w Twoim angielskim :)
Pozdrawiam Cie serdecznie Ben
Twoja O.

1 комментарий:

nierozważna romantyczka комментирует...

A może warto mówić to, co nam leży na sercu? Ja wiele razy to trzymałam w sobie i teraz żałuję, bo kto wie jak życie by się wtedy potoczyło?
Trzymam kciuki za musical! Na pewno wyjdzie wspaniale!